"Deszcz dobrych myśli" Iwona Woźniakowska

« Przejdź do czytelni

Deszcz dobrych myśli czyli o sensualności i odczuwaniu ciała w kontekście psychologii pozytywnej
Iwona Woźniakowska

 

„Nie ma niczego w umyśle, co nie istniałoby w zmysłach” /John Locke/

         Tak jak deszcz odżywia drzewa, nawadnia ściółkę leśną i stanowi źródło wody i dotlenienia dla leśnych stworzeń, tak dobre myśli odświeżają i relaksują zmęczony umysł. Zwiększają kreatywność i otwartość w poszukiwaniu nowych rozwiązań.

      Zwykły spacer, kiedy wcale się nie śpieszysz, bo nie musisz nigdzie konkretnie dojść, ale jednocześnie to taki spacer, któremu poświęcasz całą swoją uwagę.

      Nie kieruj jej na żaden konkretny przedmiot, czy zadanie. Baw się nią, niech to będzie rodzaj niewymuszonej uwagi i fascynacji światem. Tak jak u dzieci, które posiadają naturalną, wrodzoną ciekawość. Z dużą łatwością wpadają w zachwyt nad drobiazgiem, szczegółem, detalem. Mają w sobie charakterystyczną radość, gdy z błyszczącymi oczami biegają w poszukiwaniu biedronek, czy grzybów skrytych pod mokrymi liśćmi. Trochę musisz uważać, bo tutaj leży upadły konar, tam jest nieco spadziste i bardziej mokre podłoże, ale po prostu Ci się idzie, a las żyje obok Ciebie. Drzewa komunikują się ze sobą. Można być świadkiem tej komunikacji poprzez ciało. Twoje życie może nabrać bardziej zmysłowego, czy sensualnego charakteru.

Stopy stąpają lekko po zapadającej się ściółce leśnej; czujesz drobne kamyki na ścieżce, dotyk wiatru na twarzy i we włosach, dotykasz mchu na korze drzew. Pamiętaj, aby wejść w dotykowy kontakt z drzewami. Nie tylko będziesz wtedy gościem wśród drzew, ale wejdziesz z nimi w bezpośredni kontakt. Idziesz i ćwiczysz zmysł równowagi. Różne powierzchnie, faktury, twardości, temperatury, proporcje. Różne stany i stopnie odczuwania przyjemności. To trochę tak, jakby budować intymną relację z przyrodą. Spacer, oznacza ciało które jest w ruchu. Prostuje się kręgosłup; głowa i oczy kierują się na boki, aby coś dostrzec między liśćmi, w górę, by spojrzeć na czubki drzewnych konarów poszukując ptasich gniazd lub na ziemię dostrzegając nierówności terenu. Klatka piersiowa rozszerza się trochę na lewo i prawo, przepona, która wędruje odrobinę ku górze lub dołowi. Jedna noga bardziej z przodu, druga bardziej z tyłu, z rękami, które poruszają się w tym samym czasie naprzemiennie do nóg lub w tym samym rytmie.

      Przebywanie w świecie przyrody pomaga rozwinąć intuicję, twórczą wyobraźnię oraz sprzyja wglądowi w samego siebie. Nagle robi się więcej pustej przestrzeni w głowie, którą umysł chętnie zasiedli rozwiązaniem jakiegoś zagadnienia, nad którym  trudziliśmy się od dłuższego czasu. Natura przecież od zawsze stanowiła inspirację dla różnych technicznych rozwiązań. Tylko daj sobie czas. Wracaj do swojego lasu, tyle razy ile się da. Jeśli będzie to miejsce, które dobrze Ci się kojarzy tym lepiej. W takich miejscach dobre myśli łatwiej wślizgują się w przestrzeń, którą dla nich robisz w swojej głowie.

     Las potrafi być lekarstwem. Podczas kontaktu z naturą obniża się ciśnienie krwi, zwalnia tętno, spada poziom kortyzolu, zmniejszają się stany zapalne organizmu, pobudza się układ odpornościowy do walki z drobnoustrojami.

     Obcowanie z drzewami dodaje energii i łagodzi ból. Zwiększenie samoświadomości poprzez wyostrzoną zmysłowość, czy inaczej sensualność, zwiększa równocześnie uważność na kontakty z innymi osobami, a więc polepszają się więzi społeczne.

     Zaczął robić się zmierzch. Chwilę jeszcze szłam i prawie zatraciłam się w chodzeniu. Szłam i byłam trochę tu, a trochę w swoich myślach, a nogi i tak wiedziały, jak prowadzić. O takim stanie Mihály Csíkszentmihályi mówi, że to stan przepływu (flow) lub - może ładniej - po polsku: uskrzydlenie. Samo nas niesie, gdy coś robimy. Jest przyjemnie, choć można się zorientować, że jest przyjemnie nieco później, bo w trakcie tej czynności czuć tylko głębokie zaangażowanie, a czasem zatracanie poczucia czasu i przestrzeni. 

 

 

 


Iwona Woźniakowska psycholog, certyfikowana psychoterapeutka Sekcji Naukowej Psychoterapii Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego. Prowadzi psychoterapię indywidualną oraz grupową w PIE. Specjalizuje się w terapii pacjentów z zaburzeniami psychosomatycznymi, nerwicowymi, lękowo-depresyjnymi i osobami cierpiącymi z powodu bólu. Szkoliła się w metodzie pracy z ciałem M.Feldenkraisa (Niemcy). Ukończyła studia podyplomowe: Psychologia Pozytywna w Praktyce (UW). W PIE prowadzi zajęcia ruchowe inspirowane pracą transową M.H.Ericksona i mikroruchami M.Feldenkraisa "Podróż z oddechem".